Close

4 lipca 2017

Urs Recher – „Mr Precise”

Urs Recher z Broncolor

Czyli, jak Urs Recher z Broncolor zamienił, z natury nudny, przekaz technologiczny o lampach błyskowych Broncolor w przyjemność odkrywania drobiazgów, które mają istotny wpływ na końcowy efekt zdjęciowy.

Kiedy 30 lat temu uczyłam się fotografii, uczestniczyłam w warsztatach oświetleniowych, które zorganizował przedstawiciel handlowy firmy Bowens. Była to wtedy absolutna nowość. Lamp tej firmy w końcu nie kupiłam, a jedyne co z tego pokazu zapamiętałam, to fakt, że z regularnością szwajcarskiego zegarka, co 10 minut, Pan Prowadzący wykrzykiwał hasło: „Tylko lampy firmy Bowens zapewnią Ci słońce w atelier!”.

Zdjęcia zrobione wtedy w trakcie pokazu były poprawnie naświetlone, ale nic poza tym.

Brakowało mi smaku pieprzu, bo sól – poprawna ekspozycja, była. Dziś sama uczę fotografii i wiem, że słuchacze też tego pieprzu szukają. Dlatego wciąż staram się dokształcać, bo dopiero ucząc innych widzę czego nie wiem.

Skwapliwie więc skorzystałam z tego, że polski dealer lamp Broncolor – firma DICAM, zaprosił do Polski oficjalnego fotografa tej marki – Ursa Rechera. Kto o nim nic nie wie, niech zajrzy na jego stronę –  Urs Recher z Broncolor.

Urs Recher broncolor

Urs Recher z Broncolor przy pracy

Już go raz widziałam w akcji, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Skusił mnie też fakt, że nie było to jednorazowe, dwugodzinne spotkanie, a trzydniowy cykl całodziennych zajęć seminaryjnych. Porcja wiedzy powinna być więc znaczna.

Co tym razem utkwiło mi w pamięci? Ano słowo, które często padało i stało się kluczem do całego seminarium:

P R E C I S E L Y

Seminarium odbyło się w języku angielskim, więc i słowo klucz musi być przytoczone w tym języku. Dla porządku, jest to przysłówek oznaczający: precyzyjnie, dokładnie. Stąd moja propozycja na ksywkę dla Ursa – „Pan Dokładny”. Dokładny musiał być z założenia – jest Szwajcarem, a na dodatek jako pierwsze studia ukończył wydział matematyczno-fizyczny w Zurichu. I taki był w trakcie tych zajęć: logiczny, precyzyjnie wskazujący, gdzie się rodzą problemy i jak je rozwiązywać, przygotowany i dobrze zorganizowany, reagujący na salę. Po prostu Mr Precise.

W jego przekazie podobała mi się prostota, bezpośredniość. Nie epatował wiedzą teoretyczną (równań Maxwella nie było), ani nie wywyższał marki, której przecież jest ambasadorem, rzetelnie odpowiadając na pytania z sali o porównania do innych systemów lamp studyjnych.

Nie sposób opisać całości, ale żeby przybliżyć z jaką jakością się spotkałam, opiszę jeden przypadek, którego nie umiałam wytłumaczyć wcześniej swoim uczniom . Od kilku lat w WSFoto trenuję ją z całkiem dobrym skutkiem fotografię ultraszybką, ale wybieram do tego celu fotografię stolikową, znając ograniczenie mocy światła z moich nikonowskich Speedlight 900 i czasu synchronizacji. Informowałam, że do zrobienia czegoś większego trzeba lamp mocniejszych z generatorem, ale nie umiałam wytłumaczyć dlaczego. Nasze szkolne, zwyczajne Elinchromy zasilane z sieci 220 V się nie nadawały się do zamrażania ruchu, bo ich czas błysku jest zbyt długi. Podjęłam próbę robienia nimi czegoś metodą open flash – skakaliśmy w absolutnej ciemności i wtedy wyzwalaliśmy lampy. Wyglądało to w miarę dobrze póki nie obejrzeliśmy zdjęć w rozdzielczości 100%. Były jednak poruszone!

Nie chciało mi się szukać dlaczego. Teraz już wiem, dzięki seminarium z Ursem.

Zacznijmy zatem od definicji co to jest czas błysku.

Jako czas trwania błysku wszyscy producenci światła błyskowego podają czas to.5. Jest to, według normy ISO, czas trwania błysku między chwilami, gdy jasność błysku osiągnie 50% swojej maksymalnej wartości i tej samej wartości gdy lampa już gaśnie. Ale te same normy ISO podają również definicję „całkowitego czasu błysku” oznaczanego jako to.1. Jest on definiowany podobnie, ale punktem rozpoczęcia i zakończenia pomiaru czasu jest 10% wartości maksymalnej. Przy różnych rozwiązaniach technologicznych, przy tym samym czasie to.5 czas całkowity t01 może się różnić nawet pięciokrotnie!

Broncolor opracował i opatentował technologię CUT-OFF odpowiadającą za „gaszenie błysku”, czyli jego skracanie w dowolnym momencie na opadającym zboczu charakterystyki błysku. Układ ten, sterowany mikroprocesorami, wylicza moment obcięcia błysku (zgaszenia wyładowania w palniku) w zależności od wybranej funkcji:

– jeśli istotna jest dla nas stabilizacja temperatury błysku, jest on ucinany tak, żeby temperatura wynosiła 5500°K (taki czas nazywany jest czasem optymalnym)

– jeśli chcemy uzyskać krótsze błyski, układ CUT-OFF ucina błysk przy zadanej wartości czasu błysku

– w niektórych generatorach za pomocą tej funkcji możemy również zmienić temperaturę barwy błysku w dużym zakresie (zamiast stosować filtry na lampach), co Urs Recher przećwiczył z nami pierwszego dnia w portrecie.

Najważniejsze, że dzięki tej technologii dostajemy krótszy błysk przy energii błysku porównywalnej z lampami konwencjonalnymi.

Tu wywiązała się na sali dyskusja. Z sali padały porównania, jak to jest u innych producentów lamp, w czym nieco się pogubiłam. Potem sprawdziłam w internecie i muszę przyznać: konkurencja robi, co może, żeby dogonić Brona. Rozwiązanie CUT-OFF jest owszem chronione patentem, ale ideę skracania błysku podchwycili i inni producenci, proponując własne rozwiązania.

I tak Hensel chwali się lampą, która wkrótce ma pojawić się na rynku, Hensel CITO 500, z najkrótszym czasem 1/100 000 s i częstotliwością powtarzania błysków do 40/s. Zaś Profoto oferuje już model D2 TTL Monolight z mocą 500 WS z najkrótszym czasem 1/63000s i częstotliwością 20 błysków/s. Nie znalazłam jednak czystych danych technologicznych, tylko „dziennikarskie opisy” po Photokinie, a np. po wejściu na stronę Profoto z „data sheet” mamy denerwujące „Error 404”. To co jest podawane dziennikarzom jako czas błysku, to raczej jest czas t0.1.

Bron podaje te dane. I tak najprostsza lampa z systemem CUT-OFF – Broncolor Siros 400S – ma w katalogu podane takie wartości:

– przy min. energii; t0.1 – 1/5500s; t0.5 – 1/11000s

– przy max. energii; t0.1 – 1/700s; t0.5 – 1/2100s

Dla porównania – starsze lampy Siros (bez żadnych dodatkowych literek w oznaczeniu), porównywalne do moich konwencjonalnych szkolnych Elinchromów mają podawane:

– przy min. energii; t0.1 – 1/350s; t0.5 – 1/1000s

– przy max. energii; t0.1 – 1/700s; t0.5 – 1/2100s

Kursantów interesowało nawet to jak zmiana mocy lampy ma się do charakterystyki kondensatora. I na to znalazł się odpowiedni wykres. Urs Recher z Broncolor był przygotowany.

Mnie nie interesowało za bardzo jaki mikroprocesor tym steruje, ale fakt, że ogon z tyłu wykresu, jest tak duży – około 40% sumarycznej energii błysku. Nagle zrozumiałam, że to dlatego mazały się mi zdjęcia, nawet przy metodzie open flash – moje lampy miały zdecydowanie za długie t0.5 i kilkukrotnie dłuższe t0.1. To „ogon” smuży w standardowych lampach. Zatem czytając dane techniczne lamp trzeba zwracać uwagę na oba czasy: t0.1 i t0.5, jeśli oba są podane. Jak dotąd, tylko u Brona znalazłam oba czasy.

Inni producenci lamp podają czas błysku, nie precyzując jaki to czas: to.1 czy to.5 i trzeba by się dopytać. Przyznaję się, że nie umiałam znaleźć tych danych u innych producentów, choć szukałam. Jeśli te czasy są porównywalne (20-50% różnicy w wartości) to lampa jest super, jeśli nie (a zwykle różnią się trzykrotnie lub więcej), to o fotografii ultraszybkiej lepiej zapomnieć. Jeśli  drugi parametr nie jest podany, to nie trudno się domyśleć dlaczego.

W większości zadań zdjęciowych nie odgrywa on roli, ale przy fotografii ultraszybkiej, jest kluczowy. Im dłuższy ogon, tym większe rozmycie. I nie pomoże nawet rewelacyjnie krótki czas błysku to.5. Ważny jest całkowity czas błysku to.1!

Wniosek: przy wyborze sprzętu do zdjęć trzeba brać pod uwagę najdrobniejsze szczegóły, ukryte gdzieś głęboko w katalogach producentów.

Trzeba wiedzieć, czego się chce, czyli być precyzyjnym. Ojej, jakie to dalekie od naszego polskiego: jakoś to będzie. Ale dla Szwajcarów precyzja to coś oczywistego.

Postanowiłam zrobić mały test przybliżający istotę problemu. Wybrałam się ponownie do firmy DICAM, żeby na miejscu, korzystając z udostępnionego sprzętu, przetrenować fotografię utraszybką.

Oto kilka poglądowych zdjęć. Wirujący wiatraczek oświetlany był jedną lampą z softboksem.

Zaczęłam od energii błysku 162 J. Na generatorze Broncolor Scoro S miałam do wyboru dwa czasy: optymalny (gwarantujący temperaturę barwową 5500 K) top = 1/1150s i czas minimalny t 0.1 =1/4000s.

Jak widać przy 1/1150s napis jest pięknie rozmazany bez powiększania, a w powiększeniu 100% widać, że nawet 1/4000s nie daje w pełni zamrożonego ruchu, choć bez oglądania tego w tym powiększeniu, pewnie bym tę ostrość zaakceptowała. Skrajne literki T różnią się bardzo. Oczywiście, przy okazji, temperatura barwowa odjechała w stronę chłodniejszą.

Czas błysku skracamy zmniejszając energię błysku. Zjechałam więc na generatorze do minimalnej wartości 66 J i uzyskałam czas minimalny

t0.1 =1/10000s. Teraz ruch jest już zamrożony, jak trzeba (obie skrajne litery T podobnie ostre-nieostre)

Urs Recher z Broncolor zaprezentował nam zamrażanie ruchu na rozbijanych kieliszkach. Oto jego seminaryjna praca:

wykonana aparatem Hasselblad H6D-100c z obiektywem HC Macro 4/120 mm. Niestety nie zapisałam sobie przy jakim czasie je zrobił, a pamięć mnie tu zawiodła. Błysk był wyzwalany przez wyzwalacz akustyczny, tak więc pierwsza próba była od razu udana.

Przy okazji pochwalę się, co w tym roku udało mi się zrobić wraz ze studentami w WSFoto przy użyciu tylko 2 lamp Nikon Speedlight SB-900 i z – palca!

fotografia ultraszybka Urs Recher z Broncolor

Gdyby zachciało mi się zrobić  tancerza w ruchu, to niestety moc moich fleszy byłaby niewystarczająca by ekspozycja była prawidłowa przy użyciu ultrakrótkich czasów. Trzeba wtedy wypożyczyć np. Broncolor Siros S.

Podsumowanie

Trzy dni seminarium, które poprowadził Urs Recher z Broncolor, minęło jak chwila. Ja wspominać będę „Pana Dokładnego” nie tylko przy fotografii ultraszybkiej, ale więcej niuansów w drodze do mistrzostwa tutaj nie zdradzę. Chcę zachęcić do śledzenia informacji, kiedy Urs Recher z Broncolor pojawi się w Polsce ponownie. Znajdźcie go i posmakujecie co to znaczy mistrz dydaktyki, nie tylko fotografii.

%d bloggers like this: