Close

fotografia

Fishing Not Hunting

fishing not hunting

Kil­ka uwag o fo­to­gra­fii ulicz­nej, dla­cze­go fi­shing not hun­ting. Kie­dy ktoś za­da­je mi py­ta­nie o za­wód, od­po­wia­dam je­stem fo­to­gra­fem. Dal­szy ciąg roz­mo­wy za­le­ży już od tego, z ja­kie­go śro­do­wi­ska po­cho­dzi oso­ba py­ta­ją­ca. Je­śli nie ma nic wspól­ne­go z fo­to­gra­fią, to do­py­tu­je mnie: czy mam za­kład (nie mia­łam i nie mam) albo czy je­stem fo­to­gra­fem ślub­nym (by­wa­łam). […]

Czytaj więcej

Miejscówka czyli bilet do raju – „Women Street Photographers”

Women street photographers

Żeby wsiąść do po­cią­gu byle ja­kie­go miej­sców­ki nie po­trze­ba. Żeby za­siąść w po­cią­gu do fo­to­gra­ficz­ne­go raju (w moim przy­pad­ku na mię­dzy­na­ro­do­wą wy­sta­wę) jest ona nie­zbęd­na. Nie­ste­ty nie moż­na jej ku­pić – jest dar­mo­wa. Trze­ba ją jed­nak od­na­leźć sa­mo­dziel­nie, tak jak od­na­la­złam bi­let do „Wo­men Stre­et Pho­to­gra­phers”. Moja miej­sców­ka ma oko­ło 50 […]

Czytaj więcej

Czym dla mnie jest fotografowanie?

różowa parasolka w deszczu

my­śli po­zbie­rać to nie­dzban ma­lin wszyst­kiejakkro­ple desz­czu wsią­ka­ją icza­sem tyl­kowra­ca­ją do nie­batę­czą Wiersz z to­mi­ku „Kol­czy­ny” Ta­de­usza Wierz­bic­kie­go, o któ­rym już pi­sa­łam, pa­su­je mi jak ulał do mo­ich wa­ka­cyj­nych prze­my­śleń – czym dla mnie jest fo­to­gra­fo­wa­nie? Dla więk­szo­ści, fo­to­gra­fo­wa­nie to czyn­ność ła­twa i przy­jem­na. Ot, taka so­bie re­ak­cja, pra­wie fi­zjo­lo­gicz­na. Ktoś coś wi­dzi, po­do­ba […]

Czytaj więcej

ŻÓŁĆ

word press photo 2020 galeria

Wy­łą­czo­na z nor­mal­nej dzia­łal­no­ści, za­mknię­ta w domu przez ko­ro­na­wi­ru­sa, mam dużo cza­su na ser­fo­wa­nie i roz­my­śla­nia. Oto re­flek­sja przy oka­zji ogło­sze­nia wy­ni­ków Kon­kur­su World Press Pho­to. Ja­koś nie mogę po­go­dzić się rze­czy­wi­sto­ścią. Czy to ozna­cza, że kwe­stio­nu­ję wy­bór jury? Nie, nie kwe­stio­nu­ję. Boli mnie co in­ne­go. Na­sza pol­ska ŻÓŁĆ. Kon­kurs World Press Pho­to […]

Czytaj więcej

Sztuka na ulicy, sztuka ulicy czyli abstrakcje w drodze

Pod ko­niec ze­szłe­go roku po­je­cha­łam na week­end do Ti­ra­ny w Al­ba­nii. Tak się zło­ży­ło, że mo­głam tam spę­dzić peł­ne dwa dni na fo­to­gra­fo­wa­niu. Uda­ło mi się po­je­chać na pół dnia w oko­licz­ne góry, gdzie do­pa­dłam ja­kie­goś pa­ste­rza i zro­bi­łam kil­ka kla­sycz­nych pocz­tó­wek kra­jo­bra­zo­wych. Wró­ci­łam do Ti­ra­ny po po­łu­dniu i za­czę­łam się włó­czyć po uli­cach. […]

Czytaj więcej