Close

30 stycznia 2018

Mniej więcej. Fotografie z archiwum Marka Piaseckiego

Mniej więcej. Fotografie z archiwum Marka Piaseckiego

Mniej więcej. Fotografie z archiwum Marka Piaseckiego. Relacja z wystawy na inaugurację nowej siedziby Fundacji Archeologia Fotografii i kolektywu Sputnik Photos.

Po reali­za­cji wysta­wy Zbi­gnie­wa Dłu­ba­ka i napraw­dę wspa­nia­łej reali­za­cji wysta­wy Zofii Rydet spo­dzie­wa­łam się nowe­go cudeń­ka.
No cóż, tro­chę się roz­cza­ro­wa­łam, ale tyl­ko tro­chę. Orga­ni­za­to­rzy wysta­wy – Mniej wię­cej. Foto­gra­fie z archi­wum Mar­ka Pia­sec­kie­go zarze­ka­ją się, że ta pre­zen­ta­cja to nie mono­gra­fia, a jedy­nie sygnał, że zaczy­na­ją pra­cę nad archi­wum kolej­ne­go pol­skie­go foto­gra­fa, o któ­rym więk­szość z Pola­ków nie sły­sza­ła, a któ­re­go spu­ści­zna jest war­ta zacho­wa­nia i opra­co­wa­nia. Dobrze, że  pod­kre­śla­ją  fakt robo­cze­go cha­rak­te­ru pre­zen­ta­cji, bo choć kon­cep­cja wysta­wy zdjęć jest cał­kiem uda­na i pomy­sło­wa, to wyko­na­nie dość sier­mięż­ne. Cze­piam się nie tyle małe­go for­ma­tu zdjęć nakle­jo­nych na pian­ce, ale jako­ści same­go wydru­ku. Czerń jest jak z dru­kar­ki biu­ro­wej, a nie foto­gra­ficz­nej.

Zwa­la­nie takie­go, a nie inne­go wyglą­du odbit­ki na fakt, że jest to goły skan, bez obrób­ki, też raczej nie zachę­ca do oglą­da­nia. Zgo­dzę się, że kon­trast może pod­le­gać dys­ku­sji, bo wpły­wać może na inter­pre­ta­cję obra­zu, ale punkt czer­ni i bie­li – nie. Po pro­stu na tym papie­rze, na któ­rym są zapre­zen­to­wa­ne zdję­cia, czer­ni nie ma i raczej czer­ni nie da się osią­gnąć, nawet z odpo­wied­nim pro­fi­lo­wa­niem. Każ­dy papier mato­wy jest bar­dziej „bla­dy” od błysz­czą­ce­go, ale pew­nie przy­czy­na moje­go dys­kom­for­tu w odbio­rze tkwi w fak­cie, że nie był on „wysta­wo­wy”, nie było w nim głę­bo­kiej czer­ni. Np. papier ILFORD Gale­rie Pre­sti­ge Pre­mium Matt trzy­ma czerń jak nale­ży (ten aku­rat prze­te­sto­wa­łam). Pre­zen­to­wa­ne zdję­cia były po pro­stu posza­rza­łe. Widocz­nie taka moda wysta­wien­ni­cza.

Po dru­gie, zdję­cia z rzut­ni­ka w zala­nym świa­tłem pomiesz­cze­niu wyglą­da­ją jesz­cze bar­dziej bla­do. Trze­ba będzie pomy­śleć o przy­sto­so­wa­niu tego poko­ju do takich dzia­łań (wzor­co­wo zro­bio­no to na rów­no­le­gle trwa­ją­cej wysta­wie Maria­na Fuk­sa w Domu Spo­tkań z Histo­rią).

Natomiast ciepłe słowa należą się organizatorom za próbę sposobu pokazania pracy nad archiwum fotografa.

Archi­wum, któ­re Marek Pia­sec­ki, któ­re pozo­sta­wił rodzi­nie po sobie to kar­to­no­we pudła z nega­ty­wa­mi. Nie­ste­ty nie­opi­sa­ny­mi! Zatem ludzie z Fun­da­cji Arche­olo­gii Foto­gra­fii sto­ją przed zada­niem zgod­nym ze zna­cze­niem sło­wa „arche­olo­gia”, zawar­tym w nazwie fun­da­cji. Muszą tro­pić róż­ne wąt­ki z dzia­łań foto­gra­fa na róż­nych polach dzia­łal­no­ści. Przy­po­rząd­ko­wać poszcze­gól­ne klat­ki do zda­rzeń, cykli, dat, miejsc, na pod­sta­wie zacho­wa­nych odbi­tek wyko­na­nych wła­sno­ręcz­nie przez auto­ra i tych roz­pro­szo­nych zdjęć wydru­ko­wa­nych w pra­sie. To rze­czy­wi­ście arche­olo­gia, przed nimi oko­ło 20 000 (słow­nie: dwa­dzie­ścia tysię­cy) nega­ty­wów! Zdję­cia do wysta­wy – Mniej wię­cej. Foto­gra­fie z archi­wum Mar­ka Pia­sec­kie­go wybra­no z 950 nega­ty­wów, chy­ba dość przy­pad­ko­wo, bo jak ina­czej je wybrać, jeśli są nie­opi­sa­ne. Ale i tak uda­ło się z nich zesta­wić inte­re­su­ją­cą pre­zen­ta­cję dorob­ku foto­gra­fa.

I wła­śnie naj­cie­kaw­sze, co jest w tej wysta­wie, to spo­sób uza­sad­nia­nia wybo­ru zdjęć przez kura­to­rów. Siła tej wysta­wy, to nie jej pro­duk­cja, a jej kon­cept cał­kiem uda­nie przed­sta­wio­ny pod­czas kura­tor­skie­go opro­wa­dza­nia.

Marek Piasecki, jak każdy rasowy fotograf, fotografował wszystko, co się rusza i co się nie rusza, ale ruszyło jego.

W jego archi­wum są kla­sycz­ne foto­gra­fie ulicz­ne, doku­men­tal­ne, repor­ta­żo­we, ale też zwy­kłe pamiąt­ki – por­tre­ty robio­ne dla rodzi­ny i przy­ja­ciół „kró­li­ka“, są też arty­stycz­ne eks­pe­ry­men­ty.

Pro­blem, jak skla­sy­fi­ko­wać dane zdję­cie miał­by pew­nie sam autor, a co dopie­ro kura­to­rzy. To samo zdję­cie być i pamiąt­ką i sztu­ką, a doku­men­tem jest na pew­no. Swo­je roz­ter­ki kura­to­rzy przed­sta­wi­li w for­mie trój­kąt­ne­go sto­łu z roz­rzu­co­ny­mi zdję­cia­mi, któ­re moż­na było sobie ukła­dać według wła­sne­go pomy­słu, oraz pytań dołą­czo­nych do poszcze­gól­nych cykli zawie­szo­nych na ścia­nach.

Dla mnie wysta­wa – Mniej wię­cej. Foto­gra­fie z archi­wum Mar­ka Pia­sec­kie­go jest przede wszyst­kim punk­tem wyj­ścia do zasta­no­wie­nia się nad wła­snym archi­wum. Nie jest uzna­nym foto­gra­fem, ale to może się zmie­nić po mojej śmier­ci.... Czy chcę, żeby ktoś męczył się nad moim koszem nega­ty­wów wycią­ga­jąc na świa­tło dzien­ne jakieś pre­hi­sto­rie rodzin­ne? Nie będzie wie­dział ani kto tam jest, ani co tam jest, ani dla­cze­go to dla mnie było waż­ne. Z punk­tu widze­nia histo­rii zdję­cie nie­opi­sa­ne nie opo­wia­da histo­rii.

Z  jej punktu widzenia, nawet abstrakcja powinna mieć podany rok produkcji...

Od pew­ne­go cza­su ska­nu­ję swo­je archi­wum nega­ty­wów. Chce zosta­wić po sobie pacz­kę odbi­tek autor­skich i opra­co­wa­nych przez sie­bie ska­nów z kil­ku­na­stu cykli wraz z opi­sem o co mi w tym wszyst­kim szło. A resz­ta – na prze­miał. Archi­wum cyfro­we też czysz­czę sys­te­ma­tycz­nie – przede wszyst­kim ze zdjęć pro­duk­cyj­nych (po co mi kolej­ny pre­zes kolej­nej fir­my, albo jej event).

Tak napraw­dę, archi­wum cyfro­we trze­ba opi­sy­wać na bie­żą­co. Apa­rat zapi­sze datę i pozy­cję GPS, ale sło­wa klu­czo­we i opis wkle­pać trze­ba oso­bi­ście. Naj­le­piej od razu przy impor­cie zdjęć. Potem trze­ba odcze­kać, rok, dwa, trzy, aż nabie­rze­my dystan­su do wyko­na­nych zdjęć. Prze­glą­dam od cza­su do cza­su cyfro­we archi­wum i wyrzu­cam to co mnie już nie bawi. Sko­ro nie bawi mnie, to innych zanu­dzi. I jaka oszczęd­ność miej­sca na dys­kach....

Informacje o Marku Piaseckim zaczerpnięte z portalu  cultura.pl :

Marek Pia­sec­ki, jeden z naj­wy­bit­niej­szych pol­skich foto­gra­fów, zmarł 30 wrze­śnia 2011 roku. Miał 76 lat.

Pia­sec­ki uro­dził się w 1935 roku w War­sza­wie. W latach 1945–1967 miesz­kał w Kra­ko­wie, potem wyemi­gro­wał z kra­ju i zamiesz­kał w Lund w połu­dnio­wej Szwe­cji. Zaj­mo­wał się foto­gra­fią, malar­stwem, gra­fi­ką oraz rzeź­bą. Uczest­ni­czył w wie­lu wysta­wach w kra­ju i za gra­ni­cą. Od roku 1957 roku był człon­kiem II Gru­py Kra­kow­skiej.

W latach 1958–1962 pra­co­wał jako foto­re­por­ter i ilu­stra­tor „Tygo­dni­ka Powszech­ne­go”. Foto­gra­fie i helio­gra­fie Pia­sec­kie­go uka­zy­wa­ły się rów­nież w książ­kach wyda­wa­nych przez Znak i Wydaw­nic­two Lite­rac­kie. Zamiesz­cza­ne były tak­że w wie­lu cza­so­pi­smach, mię­dzy inny­mi w „Foto­gra­fii”, „Pol­sce”, „Poezji”, „Wię­zi” oraz „Ty i Ja”. Jako foto­graf Pia­sec­ki zaj­mo­wał się rów­nież por­tre­tem, aktem oraz kra­jo­bra­zem.

Zna­ny był jed­nak przede wszyst­kim jako twór­ca gra­fik na papie­rze świa­tło­czu­łym (głów­nie helio­gra­fii) oraz foto­gra­fii lalek w cha­rak­te­ry­stycz­nych trój­wy­mia­ro­wych opra­wach. W latach 1955–1963 uwiecz­niał przed­sta­wie­nia, sce­no­gra­fię i akto­rów Teatru na Tar­czyń­skiej (od 1958 Teatru Osob­ne­go z sie­dzi­bą w miesz­ka­niu Miro­na Bia­ło­szew­skie­go przy pl. Dąbrow­skie­go).

Po wyjeź­dzie do Szwe­cji, w latach 1968–1975 stwo­rzył serię czar­nych rzeźb – drob­nych obiek­tów wyko­na­nych z drew­na, pla­sti­ku, meta­lu oraz szkła, któ­re eks­po­no­wał w sku­pi­skach, pod szkla­ny­mi klo­sza­mi na zapro­jek­to­wa­nych przez sie­bie postu­men­tach. W latach 80. i 90. zaj­mo­wał się tech­ni­ką mono­ty­pii, a tak­że foto­gra­fią kolo­ro­wą. Kre­acją arty­stycz­ną z pogra­ni­cza envi­ron­ment i insta­la­cji były tak­że obie, nie­ist­nie­ją­ce już pra­cow­nie arty­sty.

Niezwykle oryginalna twórczość Piaseckiego sytuowała się na pograniczu różnych technik i nurtów artystycznych.

Wyka­zy­wa­ła zarów­no związ­ki z tra­dy­cją przed­wo­jen­ne­go sur­re­ali­zmu, jak i z nur­tem neo­da­da­izmu lat 60. Jako pokrew­ne – bli­skie sty­li­stycz­nie i tech­no­lo­gicz­nie asam­bla­żom Pia­sec­kie­go – wymie­nia się naj­czę­ściej „skrzyn­ki” Jose­pha Cor­nel­la. Jego foto­gra­fie repor­ta­żo­we, inspi­ro­wa­ne tzw. czar­nym reali­zmem, sta­wia­ją go wśród czo­ło­wych przed­sta­wi­cie­li tego nur­tu, takich jak Jerzy Lew­czyń­skie­go czy Zdzi­sław Bek­siń­ski. Helio­gra­fie i minia­tu­ry zaś to inte­re­su­ją­cy przy­kład twór­czej recep­cji infor­me­lu i malar­stwa mate­rii.

Naj­peł­niej twór­czość Mar­ka Pia­sec­kie­go przy­po­mnia­ły wysta­wy w Gale­rii Star­mach w 2007 roku oraz wysta­wa „Fra­gi­le”, zor­ga­ni­zo­wa­na w 2008 roku przez war­szaw­ską Zachę­tę.

Siedziba Fundacji Archeologia Fotografii, ul. Chłodna 20, Warszawa. Wystawa – Mniej więcej. Fotografie z archiwum Marka Piaseckiego czynna do 31.01.2018.

 

%d bloggers like this: