Close

Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm f/2.5, czyli czy i jak kopiować, reprodukować negatywy w czasach cyfrowych?

Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm

Za­ra­za” jaka nas do­tknę­ła, a co za tym idzie dłu­gie prze­by­wa­nie w domu, w pew­nym sen­sie dało nam moż­li­wość zro­bie­nia za­wsze od­kła­da­nych po­rząd­ków. Ide­al­ny to czas by za­mie­nić swo­je ne­ga­ty­wy czy dia­po­zy­ty­wy na wer­sje cy­fro­we. Może ko­rzy­sta­jąc z Vo­ig­tlan­der Ma­cro Apo-Lan­thar 110mm f/2.5?

Podstawową metodą i do tej pory najlepszą jakościowo jest skanowanie.

To naj­lep­sza opcja, o tym nie ma na­wet co dys­ku­to­wać. Ale tyl­ko je­że­li dys­po­nu­je­my wy­so­kiej ja­ko­ści ska­ne­rem pła­skim lub bęb­no­wym. Tyl­ko taki sprzęt po­zwo­li nam na prze­nie­sie­nie w prze­strzeń cy­fro­wą na­szych ne­ga­ty­wów z naj­lep­szą ja­ko­ścią.

Obec­nie mamy do dys­po­zy­cji tyl­ko kil­ka ska­ne­rów, np. pła­ski ska­ner Ep­son Per­fec­tion V850 Pro. Nie jest to wy­bór „naj”, ale i tak cze­ka nas wy­da­tek rzę­du 5000 zł. Mo­że­my ku­pić do­stęp­ny już tyl­ko na ryn­ku wtór­nym, pa­ra­dok­sal­nie w po­dob­nej ce­nie, ska­ner fir­my Ni­kon z se­rii Co­ol­scan 5000 ED. I tu uwa­ga! Jako, że ten mo­del po­sia­da mo­duł CCD, nie daje so­bie rady ze ska­no­wa­niem sre­bro­wych ma­te­ria­łów czar­no – bia­łych. Taka ce­cha. Wy­da­je­my więc kil­ka ty­się­cy tyl­ko na ska­ner.

Wszystkie tanie urządzenia skaneropodobne, dają również „tanie” efekty.

Przy­staw­ki do smart­pho­nów na przy­kład. Nie ma in­nej moż­li­wo­ści. Dla­te­go roz­sąd­nym za­rów­no ce­no­wym jak i ja­ko­ścio­wym roz­wią­za­niem jest za­sto­so­wa­nie me­to­dy re­pro­duk­cji i wy­ko­rzy­sta­nie jak naj­wię­cej wła­sne­go osprzę­tu. Lub uzu­peł­nie­nie go jak naj­mniej­szym kosz­tem.

W moim przy­pad­ku, za­kup no­we­go ska­ne­ra jest nie­opła­cal­ny, mimo że Co­ol­scan do któ­re­go mam do­stęp, nie­ste­ty nie speł­ni ocze­ki­wań. Moje ar­chi­wum to w więk­szość ne­ga­ty­wy czar­no – bia­łe. Zo­sta­je tyl­ko re­pro­duk­cja.

Do­kład­nych opi­sów i fil­mów in­struk­ta­żo­wych jak to ro­bić jest w sie­ci mnó­stwo, ja sku­pię się na moim przy­pad­ku i mo­ich kosz­tach. Co mu­sia­łem ku­pić, a co wy­ko­rzy­sta­łem z „sza­fy”.

Trzo­nem ca­łej pro­ce­du­ry re­pro­du­ko­wa­nia ne­ga­ty­wów jest ele­ment, urzą­dze­nie, na któ­rym bę­dzie za­mo­co­wa­ny apa­rat. Naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest go­to­we sta­no­wi­sko re­pro­duk­cyj­ne, np. pol­skiej pro­duk­cji, ko­lum­na Kro­kus Re­pro. Nie­ste­ty bar­dzo trud­ne do zna­le­zie­nia na ryn­ku wtór­nym.
Moż­na wy­ko­rzy­stać sta­tyw, naj­le­piej z od­wra­cal­ną ko­lum­ną. Nie­ste­ty nie mam ta­kie­go.

Powiększalnik Krokus 35!

Ku­pi­łem za po­śred­nic­twem por­ta­lu ogło­sze­nio­we­go, sta­ry, pol­ski po­więk­szal­nik Kro­kus 35. Pier­wot­nie był to po­więk­szal­nik tyl­ko do ne­ga­ty­wów 35 mm. Kosz­to­wał mnie 80 zł., a po­trzeb­na mi jest tyl­ko ko­lum­na.

Kro­kus 35 ma tę za­le­tę, że jest sto­sun­ko­wo mały. Mie­ści się na każ­dym biur­ku. Jego wadą jest na­to­miast brak płyn­nej re­gu­la­cji wy­so­ko­ści. Roz­wią­za­nie ta­kie w przy­pad­ku re­pro­duk­cji jest bar­dzo mało wy­god­ne w uży­ciu. Re­gu­la­cja wy­so­kość jest mało pre­cy­zyj­na, wręcz sko­ko­wą. Po­rząd­nie go na­sma­ro­wa­łem i wy­czy­ści­łem, tro­chę po­mo­gło, ale i tak nie mamy płyn­no­ści.

By przy­mo­co­wać uchwyt sta­ty­wo­wy ze stop­ką, za 80 gr., za­ku­pi­łem zwy­kłą śru­bę z na­kręt­ką. Tra­dy­cyj­ny gwint sta­ty­wo­wy ma więk­szy skok i trud­niej do­pa­so­wać samą na­kręt­kę.

Do reprodukcji musimy, powinniśmy posiadać podświetlarkę.

Na ryn­ku jest kil­ka mo­de­li, łącz­nie z ofer­tą z chiń­skie­go ser­wi­su za­ku­po­we­go, ale na­le­ży uwa­żać, po­nie­waż pro­duk­ty te mają bar­dzo zim­ne świa­tło. Ja do­ku­pi­łem pod­świe­tlar­kę fir­my Ka­iser. Mo­del Slim­li­te Pla­no 5000K, (ok. 80 euro) w zu­peł­no­ści wy­star­cza. Ma sta­bil­ne, le­do­we pod­świe­tle­nie, z re­gu­la­cją na­tę­że­nia świa­tła. Pro­du­cent de­kla­ru­je tem­pe­ra­tu­rę bar­wo­wą na po­zio­mie 5000 K. Nie mie­rzy­łem, ale pa­trząc na pli­ki de­kla­ra­cja ta jest mniej wię­cej pra­wi­dło­wa. Po roz­grza­niu, pod­świe­tlar­ka lek­ko się wy­gię­ła?! By nie ru­sza­ła się na sto­le mu­sia­łem po­ło­żyć ją na ka­wał­ku pian­ki. Jest bar­dzo „slim i lite” i praw­do­po­dob­nie to jest przy­czy­na wy­gię­cia. Dla kom­for­tu, by nie świe­ci­ła w oczy w trak­cie pra­cy, okle­iłem ją czar­ną tek­tu­rą.

DigitaLIZA 135

Na ryn­ku wtór­nym moż­na do­stać pod­świe­tlar­ki fir­my Just. Ale pa­mię­taj­my, że w więk­szo­ści są to mo­de­le jesz­cze z pod­świe­tle­niem świe­tlów­ko­wym i mu­si­my wte­dy od­po­wied­nio wy­dłu­żyć czas na­świe­tla­nia by uwzględ­nić ich mi­ga­nie. Wy­dłu­że­nie cza­su na­świe­tla­nia bez­po­śred­nio prze­kła­da się na moż­li­wość po­ru­sze­nia pod­czas fo­to­gra­fo­wa­nia. Taka kwa­dra­tu­ra koła...

Wiele typów negatywów ma tendencję do skręcania się wzdłuż.

Negatyw reprodukcja

Nie mo­że­my przez to pła­sko go uło­żyć. Mu­si­my za­sto­so­wać ja­kieś uchwy­ty czy ram­ki. Moż­na zro­bić je sa­me­mu z twar­de­go ja­kie­goś two­rzy­wa? Na przy­kład wy­ciąć w po­li­wę­gla­nu? Ja za 148 zł za­opa­trzy­łem się w ram­kę do ne­ga­ty­wów Di­gi­ta­LI­ZA 135 od Lo­mo­gra­phy. Mu­szę po­wie­dzieć, że cał­kiem do­brze dzia­ła, ale jed­nak nie z ne­ga­ty­wa­mi wy­gię­ty­mi wzdłuż, a to ce­cha wie­lu czar­no-bia­łych, nie­ste­ty. Mu­sia­łem po­ży­czyć ram­kę od Co­ol­sca­na.

DigitaLIZA 135

Aparat i obiektyw do reprodukcji.

Lu­strzan­ka lub bez­lu­ster­ko­wiec. Kom­pakt teo­re­tycz­nie też może być, ale musi po­sia­dać tryb ma­kro i gwint sta­ty­wo­wy. Ja do re­pro­duk­cji wy­ko­rzy­sta­łem apa­rat Sony A7. Tak, ten Sony A7.

Re­pro­duk­cje, ja­kie by nie były, wy­ko­nu­je­my przy uży­ciu obiek­ty­wów ma­kro, któ­re do ta­kich za­dań są od­po­wied­nio przy­sto­so­wa­ne optycz­nie. Je­że­li ktoś po­sia­da, moż­na użyć pier­ście­ni po­śred­nich z obiek­ty­wem mi­ni­mum 50 mm ogni­sko­wej.
W moim przy­pad­ku za­czą­łem od obiek­ty­wu Ni­kon AF‑S VR Mi­cro-Nik­kor 105mm f/2.8G IF-ED. Ale po pod­pię­ciu go za po­mo­cą ad­ap­te­ra K&F Con­cept po­ja­wi­ły się pew­ne pro­ble­my. Nik­kor jest dłu­gi, ma ok. 12 cm, ad­ap­ter to ko­lej­ne kil­ka cen­ty­me­trów. Cały ze­staw pod­czas pra­cy bar­dzo się ru­szał i bar­dzo cięż­ko było mi usta­wić ma­nu­al­nie ostrość, a to trze­ba ro­bić pre­cy­zyj­nie. Pra­ca była wręcz nie­moż­li­wa.

Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm

Kolejna próba to Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm f/2.5.

Po­dob­na ogni­sko­wa, ale obiek­tyw mniej­szy i już z ba­gne­tem Sony E. Ode­szła kwe­stia ad­ap­te­ra. Ma­nu­al­ne usta­wie­nie ostrość jest w peł­ni wspo­ma­ga­ne przez apa­rat i bar­dzo wy­god­ne. Za­pi­sy­wa­ny jest rów­nież peł­ny Exif. Mimo, że obiek­tyw bar­dzo „ro­śnie” w try­bie ma­cro, (ska­la 1:1), nie ma we­wnętrz­ne­go ogni­sko­wa­nia jak Nik­kor, ale jest o wie­le sta­bil­niej­szy w pra­cy. Fi­nal­nie to Vo­ig­tlan­der Ma­cro Apo-Lan­thar 110mm f/2.5 zo­stał na sta­łe w ze­sta­wie.

Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm
Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm
Voigtlander Macro Apo-Lanthar 110mm

By nie po­ru­szyć ze­sta­wem re­pro­duk­cyj­ny pod­czas fo­to­gra­fo­wa­nia mu­si­my uży­wać sa­mo­wy­zwa­la­cza, co jest śred­nio wy­god­ne, wę­ży­ka spu­sto­we­go lub wy­zwa­la­nia zdal­ne­go przez apli­ka­cję na przy­kład. Mam pro­sty, naj­tań­szy wę­żyk prze­wo­do­wy Ne­well i go uży­łem. Dzia­ła ide­al­nie.

Po reprodukcji negatywu otrzymujemy plik również w „negatywie”.

Kon­wer­sję na po­zy­tyw mo­że­my po pro­stu zro­bić w pro­gra­mie do edy­cji zdjęć. Ale tra­dy­cyj­ne „ctrl+i” nie star­czy. Efek­ty nie będą za­do­wa­la­ją­ce i dużo jesz­cze trze­ba po­pra­co­wać nad pli­kiem ręcz­nie. Nie do koń­ca o to cho­dzi.
Za­ku­pi­łem za 99 do­la­rów plu­gin – Ne­ga­ti­ve Lab Pro for Li­gh­tro­om. War­ty tych pie­nię­dzy. Bar­dzo spraw­nie i bar­dzo do­kład­nie kon­wer­tu­je „ne­ga­ty­wy” na „po­zy­ty­wy”. Na­wet se­ryj­nie. Oszczę­dzam dzię­ki temu opro­gra­mo­wa­niu dużo cza­su.

Burzowe chmury nad morzem
Ne­ga­tyw ze­ska­no­wa­ny kil­ka lat temu na pła­skim ska­ne­rze Sci­tex Ever­smart PRO
Ten sam ne­ga­tyw sko­pio­wa­ny me­to­dą re­pro­duk­cji, przed ob­rób­ką w Ne­ga­ti­ve Lab Pro

Od­po­wia­da­jąc na tezę ar­ty­ku­łu. Tak, war­to re­pro­du­ko­wać, ko­pio­wać czy jak kto na­zwie. Ale tyl­ko je­że­li mamy już więk­szość po­trzeb­ne­go osprzę­tu. Je­że­li nie, le­piej za­in­we­sto­wać w ska­ner, a obiek­ty­wy ma­cro, taki jak Vo­ig­tlan­der Ma­cro Apo-Lan­thar 110mm f/2.5 wy­ko­rzy­stać do zdjęć. Nie tyl­ko ma­cro. Ob­raz daje re­we­la­cyj­ny!