Close

Hipstamatic – filtrowanie, filtry i presety

Od początków „cyfrowej” fotografii towarzyszą jej i czasami ułatwiają pracę, zapamiętane ustawienie programu do edycji zwane z języka angielskiego presetami.
Gdy za sprawą smartfonów rozwinęła się fotografia mobilna, błyskawicznie pojawiły się wyspecjalizowane aplikacje fotograficzne typu Hipstamatic czy Visco, które od razu „fotografują” wg. wybranego presetu.

Używanie „presetowania” i „filtrowania” wywołuje również głosy za i przeciw takiej metodzie fotografowania. To jeszcze fotografia czy już np. grafika komputerowa? Są jakieś granice, które to określają? Czy może wszystko zależy od aktualnej fotograficznej mody i własnych upodobań?

Osobiście jestem zwolennikiem zasad ustalanych na wielu konkursach fotograficznych dotyczących ingerencji w zdjęcia. Żadnych manipulacji tylko podstawowe kadrowanie, jaśniej bądź ciemniej i tyle.

A „filtrowanie” i „presetowanie”? To zależy od okoliczności, tematu, pory roku, od własnego wyczucia. Jeżeli już używam w smartfonie aplikacji takiej jak wspomniany Hipstamatic staram się dobrać preset do charakteru fotografowanego tematu. Tak by barwy czy kontrast odpowiadały miejscu i chwili. By wybranego presetu nie stosować do wszystkiego!

Kilka lat temu panowała w polskiej fotografii, głównie prasowej, moda na używanie filtra Clarity. Fotografowie filtrowali wszystko, od krajobrazów i zdjęć reporterskich do portretów włącznie. To było straszne! Bez umiaru, wszytko miało Clarity na 100%! Wyobraźcie sobie portret kobiecy z takim ustawieniami…

Najważniejsze w używaniu filtrów jest rozsądek i umiar.

Dlaczego akurat Hipstamatic? Zupełnie przypadkowo byłem na spotkaniu autorskim z Jackiem Marczewskim w Muzeum Powstania Warszawskiego. Prowadzący prezentował tam swoje zdjęcia min. cykl pt „Powidoki Wiślane Szypra Kałuży” i to była ta inspiracja.

Wykorzystałem ją na ostatnich wakacjach. W środku słonecznego lata robiłem zdjęcia monochromatyczne!

Dlaczego? Ponieważ Toskania, w której byłem, a właściwie jej najbardziej górzysta i zalesiona część czyli Chianti w środku lata jest całkowicie monochromatyczna. Ciemna, gęsta zieleń, nic więcej.

Uwaga, Chianti to nie ta pocztówkowa Toskania, zawsze kolorowa, z rzędami cyprysów przy drogach.

Chianti to odpowiednik naszych Bieszczadów. Gęste, mieszane lasy, pełne dzikiej zwierzyny. Kręte, wąskie, górskie drogi wijące się między dość wysokimi wzniesieniami. Przejechanie w poprzek tego regionu, z miejscowości Montevarchi do miejscowości Poggibonsi, zajmuje blisko półtorej godziny, a to tylko ok. 60 km.

Jadąc na wakacje do Toskanii siłą rzeczy wybieramy noclegi w starych, ale całkowicie odnowionych wiejskich gospodarstwach agroturystycznych. Większość to stare kamienne domy przerobione na apartamenty, stare, również kamienne, stodoły. To standard w tym regionie. I robiąc tam zdjęcia intuicyjnie dostosowałem się do tego klimatu.

Fotografując smartfonem musimy liczyć się z pewnymi problemami technicznymi.

Na przykład widoczność na wyświetlaczu naszego ujęcia. Jak nowoczesne urządzenie by to nie było i jak doskonały ekran by posiadało, południowe, ostre, prawie pionowo padające słońce i tak powoduje, że nic na nim nie widzimy. Takie bardzo płaskie światło daje ostre, graficzne cienie, ale musimy po każdym zdjęciu chować się w cieniu i oceniać czy się udało. Z tego powodu miałem bardzo dużą ilość zdjęć nieudanych.

Drugi problem to sam wybrany preset. W moim przypadku, ramka dodawana automatycznie w Hipstamatic powodowała konieczność wielu prób z kadrowaniem. Bardzo często nie trafiałem z właściwym kadrem.

Możemy również eksperymentować, szukać, które ustawienia wybrać?

Po powrocie dopasowywałem ustawienia Hipstamatic-a do warszawskiego zachodu słońca.