Close

Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic II VM

Obiektyw artystyczny dla artysty, czyli Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic II VM

To już dru­ga od­sło­na tego mo­de­lu i to w bar­dzo krót­kim cza­sie. Jak na kla­sycz­ną opty­kę to dość szyb­ko, wła­ści­wie bar­dzo szyb­ko. Po­przed­nia wer­sja uka­za­ła się na ryn­ku do­pie­ro trzy lata temu. Czy co coś się zmie­ni­ło? Po­dob­no tak, ale nikt za bar­dzo nie wie co.

wer­sja MC, przy­sło­na f/1.4, Le­ica M10

Wy­jąt­ko­wo nie za­miesz­czam zdjęć sa­mych obiek­ty­wów. Po­nie­waż je­dy­nym na­ma­cal­nym do­wo­dem zmian jest tro­chę inny przed­ni pier­ścień? A po­trze­bu­ją­cych od­sy­łam do mo­je­go wcze­śniej­sze­go tek­stu opi­su­ją­ce­go mo­del pierw­szy. Siłą rze­czy tekst ten jest kon­ty­nu­acją ma­te­ria­łu z przed roku?

Jak po­przed­nio, tak i te­raz, Vo­ig­tlan­der 35 mm f/1.4 Nok­ton Clas­sic II VM wy­stę­pu­je w dwóch wer­sjach:
– mul­ti co­ating (M.C.) dla na­tu­ral­ne­go od­da­wa­nia barw,
– sin­gle co­ating (S.C.) dla bar­dziej kla­sycz­ne­go od­wzo­ro­wa­nia ko­lo­rów.
To opis bez­po­śred­nio ze stro­ny pro­du­cen­ta. Coś w tym jest, ale o tym póź­niej.

Za­wsze, jak do­tych­czas, w przy­pad­ku obiek­ty­wów mar­ki Vo­ig­tlan­der, otrzy­mu­je­my do­sko­na­le wy­ko­na­ne, urzą­dze­nie optycz­ne. To już kla­sy­ka i nie ma się co roz­pi­sy­wać. Jest po­rząd­nie, wy­god­nie, a wszyst­kie po­krę­tła pra­cu­ją jak przy­sta­ło na wy­so­kiej kla­sy obiek­tyw. I tra­dy­cyj­nie, nie ma osło­ny prze­ciw sło­necz­nej.

Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic II VM nie jest obiektywem dla każdego.

To zna­czy, nie jest to obiek­tyw tech­nicz­ny i uni­wer­sal­ny. Ku­pi­my go dla kon­kret­nych zdjęć. Z resz­tą wie­lu świa­do­mych fo­to­gra­fów tak robi. Mają kil­ka „trzy­dzie­stek pią­tek”. To ko­lej­ny obiek­tyw do ich to­reb.

Je­że­li je­ste­ście zwo­len­ni­ka­mi ostro­ści i mi­kro­kon­tra­stu to­tal­ne­go. Je­że­li chce­cie by na­sze zdję­cia były nie su­per, a hi­per­su­per ostre. Od rogu do rogu i na każ­dej przy­sło­nie. Oce­nia­cie ja­kość obiek­ty­wu przy 200 pro­cen­to­wym po­więk­sze­niu, to kup­cie naj­now­sze­go APO-Sum­mi­cron-na. Oczy będą Was bo­la­ły i kie­szeń też. Ale je­że­li wie­cie cze­go ocze­ku­je­cie od swo­ich zdjęć, Vo­ig­tlan­der 35 mm f/1.4 Nok­ton Clas­sic II VM jest dla Was. Ale któ­ra wer­sja? Za­le­ży jaką Le­icą fo­to­gra­fu­je­cie.

Pi­szę o Le­ice, po­nie­waż obiek­tyw ten ma ba­gnet M. Do Sony, Vo­ig­tlan­der robi inne de­dy­ko­wa­ne obiek­ty­wy. Ale je­że­li ktoś chce to może uży­wać ad­ap­te­rów?

Która wersja dla kogo?

Ro­bi­li­śmy po­rów­na­nia na Le­ice M10 i Le­ice M Mo­no­chrom I (z ma­try­cą CCD). Zu­peł­nie su­biek­tyw­nie wy­szło, że:

- bo­keh ład­niej­szy jest w wer­sji S.C, bez wzglę­du czy jest to przy­sło­na 1.4, 2.0 czy 2.8. Obiek­tyw lep­szy dla ma­try­cy mo­no­chro­ma­tycz­nej.

Od le­wej pa­trząc, wer­sja MCSC. Od góry, przy­slo­ny: f/1.4; f/2.0; f/2.8

- od­wzo­ro­wa­nie ko­lo­rów jed­nak w wer­sji MC. Przy otwar­tym obiek­ty­wie w wer­sji S.C. po­ja­wia­ją się róż­ne ar­te­fak­ty. Nie wiem czy jest to „bar­dziej kla­sycz­ne od­wzo­ro­wa­nie”, ale jest lep­sze. Obiek­tyw M.C. lep­szy dla ma­try­cy ko­lo­ro­wej.
- kon­trast pod świa­tło w obu wer­sjach jest po­dob­ny, dziw­ne, ale tak? Mimo róż­ni­cy w po­wło­kach. Jest bar­dzo do­brze i do­pie­ro przy bez­po­śred­nim świe­tle po­ja­wia­ją się od­bi­cia i wi­dać róż­ni­cę w ich pra­cy. Z le­wej wer­sja SC, z pra­wej MC. Oba zdję­cia na przy­sło­nie f/5.6.

Czy jest róż­ni­ca optycz­na po­mię­dzy wer­sja­mi pierw­szą a obec­ną? We­dług mnie nie ma żad­nej. Cena, po­rów­nu­jąc obec­ną do po­przed­niej też po­dob­na.
Je­że­li chce­my mieć w tor­bie obiek­tyw „kla­sycz­ny”, a nie „tech­nicz­ny”, Vo­ig­tlan­der 35 mm f/1.4 Nok­ton Clas­sic II VM jest dla nas. A wy­bór mię­dzy M.C i S.C jest czy­sto su­biek­tyw­ny.