Close

Voigtlander Nokton 40 mm f/1.2 SE – obiektyw tylko do fotografowania

Voigtlander Nokton 40mm f/1.2 SE

Nowa linia obiektywów, której przedstawicielem jest Voigtlander Nokton 40 mm f/1.2 SE ma służyć tylko do fotografowania?

Vo­ig­tlan­der Nok­ton 40 mm f/1.2 „Still Edi­tion”, bo tak tłu­ma­czo­ny przez mar­ke­tin­gow­ców Co­si­ny jest skrót „SE”, dzię­ki swo­jej skrom­niej­szej obu­do­wie ma nie być obiek­ty­wem rów­nież do fil­mo­wa­nia bez­lu­ster­kow­ca­mi? Dziw­ne, ale tak so­bie wy­my­śli­li? We­dług za­pew­nień i opi­sów tech­nicz­nych kon­struk­cja optycz­na jest taka sama jak w „tra­dy­cyj­nych” Nok­to­nach.

W li­nii SE są już: Vo­ig­tlan­der Nok­ton 35 mm f/1.2 asphe­ri­cal SE E‑Mount, Vo­ig­tlan­der Nok­ton 40 mm f/1.2 asphe­ri­cal SE E‑Mount, Vo­ig­tlan­der Nok­ton 50 mm f/1.2 asphe­ri­cal SE E‑Mount

Klasyka mechanicznej optyki.

Tra­dy­cyj­nie już, Vo­ig­tlan­der Nok­ton 40 mm f/1.2 SE to so­lid­nie i do­kład­nie zbu­do­wa­ne na­rzę­dzie optycz­ne. Me­cha­nicz­ny obiek­tyw w peł­ni współ­pra­cu­ją­cy z elek­tro­ni­ką apa­ra­tu. Co do zmian wi­zu­al­nych i odej­ścia kon­struk­to­rów od tra­dy­cyj­ne­go wy­glą­du Vo­ig­tlan­der-ów – cała se­ria przy­po­mi­na mi te­raz obiek­ty­wy Fuji?

Fo­to­gra­fu­jąc ko­lej­nym „ja­snym” obiek­ty­wem, co­raz bar­dziej prze­ko­nu­ję się, że ja­sność po­ni­żej f/1.4 to chwyt pro­sprze­da­żo­wy i pro­mo­do­wy? Po­ka­za­nie, że „my też mamy w ofer­cie bar­dzo ja­sne obiek­ty­wy, któ­rych tak po­trze­bu­je­cie”? „Da­je­my Wam na­rzę­dzie by­ście mo­gli go­nić „bo­keh”?

Dla mnie wystarczający jest obiektyw f/2.0. Czasami nawet f/2.5.

Patrz Vo­ig­tlan­der Co­lor Sko­par 35 mm f/2.5 lub APO Lan­thar 50 mm f/2.0. Dla­cze­go? Po­nie­waż obiek­ty­wy o mak­sy­mal­nej przy­sło­nie rzę­du 2.0 – 1.4 nie są efek­tem kom­pro­mi­sów optycz­nych.

Nie jest wiel­kim wy­czy­nem in­ży­nie­ryj­nym po­więk­szyć mak­sy­mal­ny otwór przy­sło­ny. W przy­pad­ku Nokton‑a 40 mm f/1.2 SE od f/1.4 to tyl­ko je­den „klik”. Pier­ścień przy­sło­ny po­mię­dzy kla­sycz­ny­mi war­to­ścia­mi przy­sło­ny, (za­okrą­glo­ne po­tę­gi pier­wiast­ka z dwóch), ma aż dwa „kli­ki”, każ­dy to ⅓ EV! Po co tyle? Kto jest aż tak do­kład­ny by sto­so­wać ta­kie usta­wie­nia? I kto za­uwa­ża ta­kie war­to­ści? Nie „cze­piam” się tego kon­kret­nie obiek­ty­wu, cho­dzi mi ogól­nie o ta­kie kon­struk­cje. W Sum­mi­lux-ie 28mm f/1,7 z apa­ra­tu Le­ica Q2 też są sko­ki o ⅓ EV.

Sztu­ką jest do­da­nie ja­ko­ści optycz­nej, po­nie­waż w każ­dym ukła­dzie optycz­nym po­ja­wią się ja­kiś aber­ra­cje fi­zycz­ne. W tak moc­no „roz­ja­śnia­nych” i przy nie po­więk­sza­niu fi­zycz­nie śred­nic, będą zde­cy­do­wa­nie więk­sze. Naj­czę­ściej są to „dusz­ki” czy­li cha­rak­te­ry­stycz­ne roz­my­cia kon­tra­sto­wych kra­wę­dzi.

W przy­pad­ku na­sze­go bo­ha­te­ra przy przy­sło­nie f/1.2 wi­dać je już na wy­świe­tla­czu. I nie jest to przy­pa­dłość tyl­ko „tań­szych” ma­rek, żeby nie było, że się cze­piam. W su­per ja­snych obiek­ty­wach Le­ica też wy­stę­pu­ją te zja­wi­ska, może nie w ta­kiej ska­li, ale są. To tyl­ko lub aż zja­wi­ska fi­zycz­ne, któ­rych nie moż­na wy­eli­mi­no­wać. Moż­na je tyl­ko zmi­ni­ma­li­zo­wać.

W Voigtlander Nokton 40 mm f/1.2 SE „papierowa” głębia ostrości pojawia się od przysłony f/2.0.

Wal­czy­łem z ostro­ścią :-). Pierw­sze zdję­cie to f/1.4, dru­gie f/8.

By uzy­skać 5 cm głę­bi ostro­ści przy mi­ni­mal­nym zbli­że­niu, trze­ba fo­to­gra­fo­wać z przy­sło­ną f/22. Przy przy­sło­nie f/4 może nam się uda tra­fić?

Teraz zdjęcia przy ostrości ustawionej na nieskończoność. Pierwsze przy przysłonie f/1.2

Przy f/2.0 za­ni­ka­ją już też nie­po­żą­da­ne zja­wi­ska fi­zycz­ne. W prze­dzia­le f/2.0 – f/11 obiek­tyw pra­cu­je jak przy­sta­ło na do­bre­go Nok­to­na. Jest od­po­wied­ni mi­kro kon­trast i od­wzo­ro­wa­nie barw.

Trze­ba pa­mię­tać o ko­rek­cji aber­ra­cji chro­ma­tycz­nej. W naj­now­szej wer­sji Ado­be Li­gh­tro­om mamy przy­zwo­icie dzia­ła­ją­cy pro­fil ko­rek­cyj­ny. Pro­fil daje so­bie radę rów­nież z wi­nie­tą, któ­ra wy­stę­pu­je do przy­sło­ny ok. f/2.8? Ale to tyl­ko je­śli ktoś bar­dzo nie lubi wi­nie­to­wa­nia.

Tak wy­glą­da aber­ra­cja chro­ma­tycz­na przed i po ko­rek­cji sa­mym pro­fi­lem w Li­gh­tro­omie. Zrzu­ty 1:1 z ekra­nu.

Dla fa­nów lub anty fa­nów wi­nie­ty. Pierw­sze zdję­cie to przy­sło­na f/1.2 bez pro­fi­lu z Lightroom‑a, dru­gie z włą­czo­nym pro­fi­lem. Da­lej, wszyst­kie przy­sło­ny „głów­ne” od f/1.4 do f/22 bez ko­rek­cji.

Nok­ton 40 mm f/1.2 bar­dzo do­brze daje so­bie radę z geo­me­trią. Bez pro­ble­mu moż­na ro­bić pro­ste pa­no­ra­my.

Czy nowy – sta­ry Vo­ig­tlan­der 40 mm f/1.2 SE za­go­ści w tor­bach tyl­ko fo­to­gra­fu­ją­cych fo­to­gra­fów, może tyl­ko fil­mu­ją­cych fo­to­gra­fów? Czy do­łą­czy do kla­sycz­nej już pary Sony A7 … i Vo­ig­tlan­der Nok­ton 40 mm f/1.4? No nie wiem?