Close

Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM – wakacje z bliźniakami

Voigtlander 35mm f/1,4 Nokton Classic SC

Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM to dwa bliźniacze obiektywy.

Jak na bliźniaków przystało Nokton Classic mają jakiś różniący ich szczegół. W przyrodzie bywa różnie, jedna para bliźniaków różni się szczegółem anatomicznym, a inna charakterem.

Voigtlander 35mm f/1,4 Nokton ClassicVoigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM to „aż” dwie różnice. Powłoki przeciw odblaskowe i – napis na obiektywie…

Sam pomysł wyprodukowania takiej pary wydaje się być lekko szalony. Po co robić takie same obiektywy, które mają się różnić tylko z założenia. Tak, wg. mnie różnią się tylko z założenia. Obiektyw ma być zaprojektowany wg. wzorców przyjętych dla obiektywów do aparatów Leica M. Dobre parametry, dobra jakość wykonania i atrakcyjna, w porównaniu do konkurencji, cena. I taki jest, nic nie można mu zarzucić. Obiektyw bliźniaczy ma mieć tylko uboższe powłoki przeciw odblaskowe, „SC” – pojedyncze pokrycie. Z założenia mamy osiągnąć wygląd zdjęć z lat 60 – 70. ubiegłego wieku? Taki pomysł marketingowy na trwającą modę na klasyczny oldschool?

Co z tego wyszło? Wg. mnie nic szczególnego. Używałem obu obiektywów naprzemiennie przez ponad miesiąc. Z Leicą M9 i M Monochrom. Starałem się fotografować różne motywy i nie widzę różnicy, która mogła by tłumaczyć wybór: z wieloma powłokami czy nie. Zrobiłem poniższe „testy” w dość ciemnym lesie przy pochmurnym niebie. Zdjęcia robione były na trzech wartościach przysłony: 1,4, 5,6 i 16. Statyw, migawka wyzwalana przy pomocy samowyzwalacza. Czy pomiędzy zdjęciami jest różnica?

Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM, wersja z „pełnymi” powłokami przeciwodblaskowymi
Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM wersja SC

Oba, na swoją kategorię, są dobre. Ostrość, oddanie koloru, mechanika, użytkowanie nie stwarzają problemów.

Chyba nawet lepiej pracują od opisywanego jakiś czas temu Voigtlander 40mm Nokton f/1.2 VM? Często niwstety dla Voigtlandera trafiłem na egzemplarz z backfocusem. Trzeba korygować w serwisie. I tradycyjnie, dla wyśrubowanych parametrów, trzeba przymknąć przysłonę do f/2. Dopiero od tej wartości jest dobrze z ostrością i zaczyna powoli znikać duża winieta. Klasyczna praktyka która trzeba stosować chyba we wszystkich bardzo jasnych obiektywach, po za obiektywami Leica? Bokeh, jak dla mnie dość ciekawy, daje złudzenie, wrażenie lekkiego obracania.
Może różnica pojawia się dopiero przy gorszych warunkach pogodowych? Może dopiero jesienno – zimowe ciemności deszczowe pokażą braki w powłokach, kontrast zdjęć znacząco spadnie i pojawi się oldschoolowy look?

Jeżeli ktoś szuka do aparatu Leica M przyzwoitego obiektywu 35 mm to obojętnie, którą wersję Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM wybierze, będzie to dobry wybór. Otrzymamy stosunkowo krótki i lekki zestaw aparat – obiektyw, mieszczący się w prawie każdej kieszeni. Różnice w otrzymanym obrazie, jeżeli będą, to całkowicie subiektywne.

Voigtlander 35mm f/1,4 Nokton Classic
Voigtlander 35 mm f/1.4 Nokton Classic VM wersja SC, wersja „pełna” w porównaniu z Zeiss Biogon 35/2 ZM

A krytykować mogłem dzięki dystrybutorowi marki Voigtlander w Polsce, firmie FoxFoto. W planie na następny tekst mam równie kontrowersyjny obiektyw tej marki – Voigtlander 35 mm f/2,5 Color Skopar Pancake II VM.