Białystok INTERPHOTO 2024
„Kolekcjonowanie Światów” to hasło przewodnie tegorocznej edycji festiwalu Białystok INTERPHOTO 2024. Ja w tym roku kolekcjonuję festiwale. Po Łodzi i Krakowie wybrałam się do Białegostoku. I nie żałuję.
Program festiwalu Białystok INTERPHOTO 2024 jest tak bogaty, że nie dałam rady obejrzeć wszystkiego w trzy dni, ale zobaczyłam kilka wystaw, które pozostaną we mnie na dłużej. Po to właśnie wyruszam w podróż. Kolekcjonuję wzruszenia dostarczane przez oglądane prace i spotkania z autorami.
To moja pierwsza wyprawa do Białegostoku, choć Białystok INTERPHOTO 2024 choć jako biennale funkcjonuje tam już od 2013 r. Organizatorzy przygotowali 30 wystaw (w których uczestniczy ponad 200 autorów), 3 warsztaty, 4 pokazy filmowe w kinie Helios, panel naukowy, wykłady i prelekcje, przeglądy portfolio, konkursy, spotkania autorskie, a nawet piknik i spacer fotograficzny. Całość imprezy ma trwać ponad miesiąc, więc kto nabierze ochoty, to zdąży jeszcze obejrzeć co nieco. Wybrałam się na weekend otwarć wystaw. Przekonałam się, że nic tak nie łączy jak skrzyżowanie – skrzyżowanie kultur, idei, ludzi (w sensie metaforycznym, oczywiście).
EVA RUBINSTEIN – ŚLADAMI ISTNIENIA. FOTOGRAFIE Z LAT 1970-1990
Prosto z pociągu trafiłam na otwarcie wystawy Evy Rubinstein. Prawdę mówiąc, to zapowiedź tej wystawy skusiła mnie do ruszenia w trasę. Kilka prac znałam z książki, jaką posiadam. Ale większość była dla mnie nowa. I tak samo wzruszająca, dotykająca ludzkiej egzystencji nieco naokoło, w każdym razie nie wprost. Prezentowane zdjęcia nie są co prawda oryginałami, ale to porządne wydruki z oryginalnych skanów dostarczonych przez Evę Rubinstein. Kuratorem wystawy jest Krzysztof Jurecki (zaskakujące spotkanie face to face po 35 latach), który wybrał z bogatej twórczości artystki prezentowane zdjęcia grupując je tematycznie: W kręgu martwej natury, Wnętrza, Cienie, Portrety, Cmentarze.
Jej świat zdjęć to jest czyste piękno wydestylowane z chwili i zwykłej rzeczywistości. Eva Rubinstein i jej poetycki sposób obrazowania miał wpływ na wielu polskich fotografów: Andrzeja J. Lecha, Wojciecha Zawadzkiego i Bogdana Konopki. Także i na mnie. Dla młodych, którzy nie znają dorobku artystki polecam katalog jej wystawy z 1984 r. w Muzeum Sztuki w Łodzi, której kuratorką była Urszula Czartoryska. Kolekcja jest warta uwagi. Przy okazji, Eva Rubinstein będzie wkrótce gościć w Łodzi na Międzynarodowym Festiwalu Muzycznym im. Artura Rubinsteina, którego jest inicjatorką i organizatorką.







Dostępność wystawy
Galeria Sleńdzińskich ul. Waryńskiego 24A; dostępna 27.09-20.10.2024; wt.-pt. 11:00-17:00, niedz. 11:00-17:00, pon. i sob. nieczynna. 28.09.2024 czynna w godzinach: 11:00-17:00.
Dr hab. Grzegorz Jarmocewicz – dyrektor artystyczny festiwalu Białystok INTERPHOTO 2024 tak formułuje jego myśl przewodnią:
„KOLEKCJONOWANIE ŚWIATÓW ilustruje ludzką potrzebę porządkowania i opisywania wszystkiego wokół, jako formę budującą harmonię, przeciwstawiającą się chaosowi Uniwersum. Kolekcjonowanie to również zdobywanie trofeów i potrzeba dzielenia się nimi z odbiorcami. Kolekcjonowanie zawsze zdeterminowane jest precyzyjnie określonymi regułami podporządkowującymi dokonywane wybory oraz systematykę tworzenia konkretnych zbiorów. Stąd przedstawiamy naszym odbiorcom rozliczne światy zawarte w różnych muzealnych zbiorach, a także indywidualnych spojrzeniach artystów z całego świata”.
W uzasadnieniu doboru autorów, kuratorów i wystaw powołuje się na metodę analizy ikonograficznej Aby Warburga.
„Rozwój kultury nie był dla Warburga ciągiem czasowym, chronologicznym, ale raczej rozprzestrzenianiem się energii symbolu i alegorii mających swe źródła w lęku pierwotnym — ich świadome zracjonalizowanie pozwala nam na opanowanie chaosu (porządkowanie, kolekcjonowanie) i zdystansowanie się do źródła lęku. Tworzony przez niego Atlas Mnemosyne jest koncepcją pamięci rozumianej jako archiwum obrazów, wizualnym archiwum europejskiej historii kultury i rekonstrukcją zbiorowej pamięci. Kuratorów i artystów obecnej edycji interesuje metoda tworzenia Atlasu i to do niej odnosimy się podczas festiwalu. Ostatecznie pozwala ona, idąc za Warburgiem na poznanie człowieka i jego psychiki poprzez obraz, a nie na samo odszyfrowanie dzieła sztuki. Dlatego w ekspozycjach kolekcji ważniejsze będą dla nas zestawienia skojarzeniowe, aniżeli chronologiczne czy opisowe”.
STILL LIFE / SET ADAPTATION
Wystawa fotografii STILL LIFE / SET ADAPTATION jest wyborem z kolekcji zdjęć Muzeum Sztuki w Ołomuńcu, która jest trzecią co do wielkości kolekcją publiczną w Republice Czeskiej. Obejmuje prace od końca XIX w. do całkiem bliskiej teraźniejszości. Jest prezentowany między innymi mój ukochany Josef Sudek. Nie mogę jej nazwać wystawą czeskiej fotografii, bo mamy na niej zdjęcie Polki – Kasi Navarry, której praca zaliczeniowa w Instytucie Twórczej Fotografii w Opawie została włączona do kolekcji. Kuratorką jest dr hab. Štěpánka Bieleszová. Wystawa tryska humorem, choć wydawałoby się, że martwa natura jest śmiertelnie poważna. Ale to chyba zasługa osobowości kuratorki Štěpánki Bieleszovej. Znaczenia zmieniają się zależnie od kontekstu społecznego, historycznego, politycznego, czasami zaskakująco. Interpretacja jest pozostawiona widzowi.






Dostępność wystawy
Galeria Sleńdzińskich, Wiktorii 5; dostępna 27.09-20.10.2024; wt.-pt. 11:00-17:00, niedz. 11:00-17:00, pon. i sob. nieczynna. 28.09,2024 czynna w godzinach: 11:00-17:00.
FOTOGRAFIE Z KOLEKCJI SCHUPMANNÓW
To wystawa, której obejrzenie bardzo polecam (będzie jeszcze długo dostępna). Kolekcja Schupmannów, tworzona z potrzeby serca, w podsumowaniu stała się fascynującą opowieścią o historii fotografii w Niemczech Zachodnich, ukazującą różnorodne tendencje artystyczne rozwijające się po II wojnie światowej w Republice Federalnej Niemiec. Prace artystów takich jak Otto Steinert, Heinz Hajek-Halke, Siegfried Lauterwasser, Peter Keetman, Wolfgang Reisewitz, Toni Schneiders, Ludwig Windstosser, Kilian Breier oraz wielu innych stali się inspiracją dla kolejnych pokoleń niemieckich fotografów. I nie tylko. Na tej wystawie zobaczyłam prace, które były i dla mnie bezpośrednią inspiracją na początku mojej fotograficznej drogi. Otóż ponad 30 lat temu prenumerowałam magazyn fotograficzny European Photography (ukazuje się do dziś) redagowany przez Andreasa Müller-Pohle, gdzie drukowane były zdjęcia autorów poszukujących swojego miejsca we współczesnej fotografii.
Pamiętam z tego okresu fotografie regeneratywną Gottfrieda Jägera, którego inne prace są obecne na tej wystawie. Pamiętam też piękne eseje Vilema Flusera, na których prawdę mówiąc, się wychowałam, i moi ówcześni uczniowie również. Tym większą radość sprawiło mi obcowanie z pracami samego redaktora naczelnego. Ironia losu sprawiła, że solidny kawałek fotografii niemieckiej obejrzałam nie przy zachodniej granicy, a przy jej wschodnim krańcu.







Kurator wystawy – Grzegorz Jarmocewicz
Dostępność wystawy
Muzeum Historyczne w Białymstoku, Warszawska 37; dostępna 27.09-02.03.2025; wt.-niedz. 10:00-17:00; pn. nieczynna
KOLEKCJA CEZAREGO PIECZYŃSKIEGO
Chciałabym gorąco polecić jeszcze jedną wystawę. To KOLEKCJA CEZAREGO PIECZYŃSKIEGO. Dla mnie było odkryciem, że w Polsce w kolekcji prywatnej są oryginalne odbitki wielkich postaci historii światowej fotografii, między innymi Man Raya, Berenice Abbott, Aarona Siskinda, Paula Stranda, Edwarda Muybridge’a czy Nan Goldin. Spodziewałam się prac polskich tuzów fotografii. I były – Fortunaty Obrąpalskiej, Zdzisława Beksińskiego, Jerzego Lewczyńskiego, Antoniego Mikołajczyka, Zbigniewa Dłubaka.





Wybór zdjęć do swojej kolekcji tłumaczy właściciel kolekcji następująco: „Kolekcjonowanie dzieł sztuki samo w sobie zakłada kolekcjonowanie światów. Każdy artysta skupia się w swojej działalności na pewnym mniejszym lub większym elemencie rzeczywistości, którego dynamikę oddaje w swoich pracach. Wybrani artyści prezentują różne przestrzenie, które można nazwać indywidualnymi, odrębnymi światami. Nie zawsze są to przestrzenie w znaczeniu dosłownego, fizycznego miejsca – czasami odnajdywane są w osobach, postawach, gestach. I tak na przykład Janusz Bąkowski na swój świat wybrał Stare Miasto, a Jeremy Siskind – ludzkie ciało ze wszystkimi jego możliwościami. Mikołaj Smoczyński w swoim świecie koncentruje się na surowości otaczających ścian i podłóg; w przestrzeni Ryszarda Waśko dominuje ekspresja ludzka, którą można pomnożyć albo pociąć na kawałki. Światy Fortunaty Obrąpalskiej są różnorodne, a łączy je zamglenie, oddalenie, niejasność.
Prace są zróżnicowane, by pokazać indywidualność i oryginalność wyboru tego skrawka rzeczywistości, któremu poświęca się uwagę w sztuce. I takim sposobem pozornie odmienne, niepowiązane ze sobą prace obcych sobie artystów można zestawić, budując kolekcję światów zespolonych ze sobą i dopełniających się nawzajem.”
Dostępność wystawy
Opera i Filharmonia Podlaska, Europejskie Centrum Sztuki, Galeria Główna, ul. Odeska 1; wystawa dostępna 26.09-03.11.2024, wt.-śr. 8:30-16:00, czw.-niedz. 11:30-19:00
JOANNA KRZYSZTOŃ I GRZEGORZ ROGALA – INTERPRETACJE
Z wystaw indywidualnych na Białystok INTERPHOTO 2024 uwiodła mnie wystawa: JOANNA KRZYSZTOŃ I GRZEGORZ ROGALA – INTERPRETACJE. Rozmowa z Grzegorzem Rogalą utwierdziła mnie w przekonaniu, że ogłoszenie śmierci fotografii w obliczu AI jest przedwczesne. Póki człowiek wie czego chce, to AI jest tylko jego narzędziem, a nie szefem.
Joanna Krzysztoń i Grzegorz Rogala to małżeństwo pracujące od lat w obszarze sztuk wizualnych. Ona malarka. On filmowiec, fotograf, pasjonat technik komputerowych. Zabierają zdecydowany głos na polu dyskusji na temat fotograficznego medium. Bo od kiedy mamy do czynienia z AI w fotografii, wróciły stare pytania znane od narodzin samej fotografii: czy jest sztuką, prawdziwie oddaje świat realny i uczucia, czy wprost przeciwnie to fałszerstwo. Czy w końcu, po co jest.

Dla Grzegorza Rogali
fotografia jest narzędziem badawczym czasu. Większości ludzi do mierzenia czasu służy zegarek. Jest jednak to pomiar jednowymiarowy. Mierzymy odcinki odkładane na osi czasu. Rogala do osi czasu dodaje jeszcze jeden wymiar – sumę zawartości zdarzeń w danym odcinku czasu. Pracuje na starych archiwalnych zdjęciach. Obraz „Wniebowstąpienie” to złożenie setek klatek tego samego ujęcia przesuniętych o kilkanaście pikseli na minimalnej przeźroczystości. Źródłowe zdjęcie to zdjęcie regimentu nowozelandzkich żołnierzy przed wyruszeniem na bitwę o Gallipoli (I wojna światowa). Nikt nie wrócił z niej żywy… Duchy żołnierzy gdzieś jednak plączą się na zdjęciu. Rogala potrafił je uwidocznić dzięki fotograficzno-komputerowym zabiegom. Do osi czasu dodał dodatkową oś – oś ludzkiego losu. Dla mnie jest obraz wstrząsający.


W najnowszym cyklu Grzegorz Rogala sięga do starych, zniszczonych dagerotypów z Biblioteki Amerykańskiego Kongresu i sięga po AI. Tym razem sumuje wybrane statystycznie portrety i używa algorytmów AI do ich przekształcania. Uzyskany obraz akceptuje lub przekształca według własnego uznania zachowując przy tym jego zbliżony do dagerotypu charakter. Edycja obrazu nawiązuje do sposobu, w jaki oglądamy dagerotypy. Obraz pokazuje się, gdy oglądamy płytkę pod określonym katem i znika pod innym. Idąc wzdłuż powieszonych zdjęć zdjęć mamy złudzenie oglądania dagerotypu, choć rozbitego na trzy obrazy. Twarz wyłania się i znika, i znowu pojawia się.




O pracach Joanny Krzysztoń
kurator wystawy Marek Grygiel napisał: „Seria jej jedenastu abstrakcyjnych niewielkiego rozmiaru płócien, poddana została przetworzeniu. Algorytm został poinstruowany aby szukać w namalowanych abstrakcjach pejzażu lub martwej natury czyli tradycyjnych tematów malarskich z historii sztuki. Narzucony też został styl dawnego dagerotypu. I tak powstała seria sporych wydruków cyfrowych. Nowoczesna technologia wytworzyła obrazy oniryczne i halucynogenne w nostalgicznej konwencji, podobnej do tej jaka cechowała przetworzone stare dagerotypy Grzegorza.”
Dostępność wystawy
Centrum im. Ludwika Zamenhofa; ul. Warszawska 19; 27.09-20.10.2024; wt.-ndz., w godz. 10:00-17:00
Jest też dużo wystaw fotografii dokumentalnej, szczególnie autorów z sąsiednich krajów, ale pozostawiam je do samodzielnego odkrywania.
Żeby nie zanudzić, odsyłam do wędrowania po dobrze zrobionej stronie Białystok INTERPHOTO.
GRAND PRIX – Białystok INTERPHOTO 2024
W głównym konkursie festiwalowym GRAND PRIX INTERPHOTO 2024 zdobył Javier Arcenillas – Drought za duży cykl o pustyni. Zasłużenie.



Białystok INTERPHOTO 2024 – STREET ART PHOTO
Na koniec przyznam się, że udało mi się zakwalifikować do innej wystawy pokonkursowej – STREET ART PHOTO. I to był jeden z powodów wyprawy na ten festiwal. Zdjęcia wiszą w przejściu podziemnym pod największym skrzyżowaniem w Białymstoku. Na pewno będą mieć, w związku z tym, rekordową oglądalność.








