Close

Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM

Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM

Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM pancake – odkryłem obiektyw idealny?

Już od dłuższego czasu szukam idealnego obiektywu o ogniskowej 35 mm. Takiego, który mógłby połączyć rozsądną cenę, dobrą jakość odwzorowania, wielkość i wagę. Takiego z którym Leica M była tak mała i kompaktowa jak za czasów Henri Cartier Bressona i faktycznie mieściła się w kieszeni. I chyba znalazłem? Jest to Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM.

Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM

Mam i używam Zeiss Biogon 35mm f/2. Obiektyw doskonały ale dość długi – 56mm, a z osłoną przeciwsłoneczną, już bardzo mocno odstaje od korpusu.
Testowałem naraz dwa Noktony Classic 35mm f/1.4 w wersji SC i MSC. Sprzęt dziwny, trochę marketingowy, ale nie tak dobry jak Zeiss.
Z kolei Nokton 40mm f/1.2 jest stosunkowo „otyły”, blisko 61mm średnicy i 315 g masy. Dodatkowo przez swoją ogniskową trudno się dostosować do ramek dalmierza. Jeżeli nie mamy trybu Live view w aparacie lub cyfrowego wizjera zakres widzenia obiektywu musimy opracować doświadczalnie. Ramki w aparatach Leica pokazują ogniskową 35 lub 50 mm, ale nie 40mm. Wszystkie są na swój sposób dobre, ale każdy z nich ma jakąś cechę, która mi nie odpowiada.

Zeiss Biogon 35mm/2.0 i Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM

Uważam, że dobry obiektyw, jak każde narzędzie, ma być łatwy w użyciu.

Świetny obiektyw staje się neutralny narzędziem, o którym nie musimy myśleć podczas fotografowania. Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM stał się chyba dla mnie takim właśnie narzędziem.

Jest często pomijany w zestawieniach, bardzo mało fotografów go używa, a jeszcze mniej w ogóle wie o jego istnieniu. Ponieważ ten „naleśnik” nigdy nie będzie spektakularny, ale zamiast tego będzie, jest prawie doskonały. Jest mały, prosty i tani, bez zadęcia większych, jaśniejszych i dużo droższych obiektywów robi wszystko co powinien i nic czego nie powinien.

Do tego dochodzi jeszcze ogniskowa 35 mm. Ogniskowa do ogólnego zastosowania. Jest szeroka, ale niezbyt. Jednocześnie jest wystarczająco długa, aby uzyskać odrobinę rozmycia tła – bokeh. W praktyce Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM daje z siebie wszystko bez kompromisów. Od początku używam go jako jedyny obiektyw do Leica M Monochrom.

Dane techniczne Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM – bardzo ogólne i zaczerpnięte ze strony firmowej:

  • ogniskowa – 35 mm
  • przysłona – f/2.5-f/22, skok co pół stopnia
  • konstrukcja – 7 soczewek w 5 grupach
  • kąt widzenia – 63 °
  • listki przysłony – 10
  • minimalna ostrość – 0,7 m
  • średnica całkowita – 55 mm
  • długość – 23 mm
  • mocowanie – bagnet Leica M (VM)
  • waga – 134 g
  • rozmiar filtra – 39 mm
  • opcjonalne osłona przeciwsłoneczna LH-4N

Wygląd i konstrukcja

To naprawdę mały obiektyw. Oprócz niewielkich serii limitowanych czy wyrabianych ręcznie lub modyfikowanych obiektywów kompaktowych jest jednym, jeśli nie najmniejszym, obiektywem z mocowaniem Leica M w produkcji seryjnej. Jest znacznie mniejszym niż najmniejszy obiektyw Leica, Summicron-C 40mm.

Ma oczywiście pewne cechy. Staram się zawsze pisać cechy, a nie wady, ponieważ manualne obiektywy produkowane, obojętnie przez którego producenta, są dobrze wyprodukowane, że jeżeli są wady to czysto ludzkie. Błąd w montażu na przykład.

Jak zwykle w przypadku obiektywów marki Voigtlander, a właściwie wszystkich marek należących do firmy Cosina, jest bardzo dobrze wykonany. Metal i szkło, konstrukcja wygląda na solidna i trwałą. Obudowa zrobiona jest z anodyzowanego aluminium, wnętrze z helicoidem, mechanizmem pracy soczewek, jest z mosiądzu. Podobnie jak wiele innych obiektywów Voigtlander przedni pierścień mocujący filtr jest chromowany, taka ozdoba? Może to niestety w niesprzyjających warunkach prowadzić do odbić światła. Osłona przeciwsłoneczna wydaje się być obowiązkowa.

Mechanicznie nie jest tak perfekcyjny jak obiektywy Leica, dorównuję wykonaniem innym obiektywom Voigtlander, ale coś za coś. Ośmielę się postawić go na tej samej półce co obiektywy Zeiss ZM. Na głowę bije wykonaniem autofokusy. Myślę, że traktując go z należytą starannością będzie działał świetnie przez długi czas.

Mimo metalowej konstrukcji, dzięki niewielkim rozmiarom pozostaje bardzo lekkim obiektywem. Praktycznie nie widać go na aparacie, na którym jest zamontowany. Zaczynamy czuć w ręku aparat, a nie obiektyw jak to się ma obecnie.

Osłona przeciwsłoneczna, niestety tradycyjnie dla Voigtlander-a, nie jest wliczona w cenę, ale jest dostępna i dedykowana. Metalowa, mocowana na bagnet, bardzo dobrze wykonana i wentylowana. Koszt około 400 zł. Warto.

Ergonomia

Do obsługi trzeba się przyzwyczaić. Biorąc pod uwagę rozmiar, jest bardzo dobra, jak to tylko możliwe, ale pierścienie przysłony i ostrości ustawione są bardzo blisko siebie i oba mają pomocnicze „języczki”. Pierścień przysłony ma nawet dwa. Może to, dla osób z grubszymi palcami, powodować pewne trudności manualne. Można przez przypadek wsadzić nawet palec do soczewek. Jeżeli mamy osłonę przeciwsłoneczną, robi się bardzo ciasno.

Do ustawiania ostrości mamy „języczek”, który jest wygodnie wyprofilowany. Obrót jest krótki i wynosi około 90°, co oznacza, że ​​ogniskowanie jest szybkie i właściwie takie samo jak w obiektywach Leica. Bywa, że niektóre egzemplarze obiektywów Voigtlander mają problemy z backfocusem i trzeba go korygować w serwisie. To właśnie jedna z cech tych obiektywów. Przy maksymalnie otwartej przysłonie i minimalnej odległości możemy nie trafić z ostrością.

Przysłona jest ustawiana za pomocą dwóch uchwytów, „języczków” wystających z pierścienia.

Uchwyty pozwalają na odróżnienie przysłony w dotyku, ale mają tę wadę, że są trudniejsze do znalezienia niż szerszy pierścień ostrości. Są mniejsze. Jest także potencjalnie łatwiej przesuwać przysłonę przez pomyłkę, np. przy wyjmowaniu z torby, niż za pomocą samego pierścienia, szczególnie ze względu na mały rozmiar obiektywu.

Z wyjątkiem pierwszego ustawienia, 2.5 – 2.8, przysłona jest ustawiana co pół stopnia. Podobnie jak w przypadku obiektywów Leica, każda pełna ma oznaczenie na pierścieniu przysłony, a bez oznaczeń dla pozycji pośrednich. Każda również jest wyraźnie określona przez kliknięcia.

Jakość obrazu

Ciemniejsze obiektywy są zazwyczaj łatwiejsze do skorygowania. Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM jest tego idealnym przykładem. Pomimo bardzo małych rozmiarów, prostej konstrukcji zapewnia bardzo dobrą pracę bez żadnych widocznych wad.

Ogólnie daje bardzo neutralne wrażenie. Niektórzy mogą uważać, że jest nudny? Ja uważam, mimo mojego zamiłowania do mikrokontrastu, że to bardzo przyjemny obrazowo obiektyw. Nie ingeruje zbyt wiele w obraz z matrycy.

Będąc chyba już wybrednym i porównując kilka obiektywów, Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM nie ma równej rozdzielczości w kadrze i wymaga przymykania aby uzyskać stałą jakość. Ale uwaga! Tylko do f/2.8, czyli tylko o pół stopnia! Nie jak w przypadku droższych braci z f/1.2 do np. f/2.0.

Całkowicie otwarty, na f/2.5 i tak ma już doskonałą rozdzielczość w centrum. Spada ona na boki, jest średnia, ale nie dyskwalifikująca. Widać wszystkie szczegóły. Kontrast na poziomie mikro i średnim ma podobny wzór i jest po dobry. Widać to na poniższym przykładzie. Było ciemnawo, szaro, buro i ponuro.

Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM
pełny kadr
Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM
powiększenie 100%

Przymykanie przysłony tradycyjnie bardzo pomaga wyrównać jakość w kadrze. Większość klatek jest bardzo dobra już od f/5.6, ale krawędzie i rogi dopiero od f/8. Ale powtarzam raz jeszcze, na pełnym otworze jest bardzo dobrze i przymykanie jest potrzebne tylko jeżeli potrzebujemy większej głębi ostrości.

Oddanie koloru

Ogólnie jest kolorowo i lekko podkręcone jest nasycenie, ale nie nienaturalnie. Podniesiony kontrast upodabnia wygląd do kolorów z matryc CCD Leica. To opinia trochę na wyrost ponieważ zima nie jest najlepszą porą na takie oceny. Dodatkowo większość zdjęć robiłem Leicą M Monochrom. Zobaczymy na wiosnę.

Bokeh

Obiektyw Voigtlander 35/2.5 Color Skopar II VM nawet przy f/2.5 nie daje mocnego rozmycia tła, ale jest ono wystarczające do zdefiniowania różnych płaszczyzn w obrazie.
Jakość bokeh jest dobra. Jest dość równy, rozmycia są okrągłe i równe. Kontury jednak lekko widoczne. Widać zalety 10 listkowej przysłony. Przejścia tonalne są neutralne z określonymi płaszczyznami, ale gładkie.

Fragment cyklu „Środek”

Aberracje

Dystorsje geometryczne są właściwie śladowe. Trzeba się ich mocno doszukiwać.

Winietowanie występuje w pełnej gamie, ale jest bardzo przyjemne. Jeżeli ktoś lubi winietowanie to nie ma potrzeby dorabiać go w postprodukcji. Zanika niemal całkowicie od f/5.6.

Flary są ale dobrze kontrolowane. Oczywiście nie tak dobrze jak w obiektywach Leica. W ekstremalnych warunkach można zaobserwować aberracje barwne, ale nie tak mocne jak w jasnych obiektywach f/1.2 czy f/1.4. Przy mocnym bocznym świetle musimy uważać na duchy. Przydaje się osłona przeciwsłoneczna.

35 mm jest bardzo łatwą ogniskową, z którą można się łatwo „dogadać”. To prawie koniec standardowej ogniskowej w małym obrazku. Jest wystarczająco szeroka dla większości zastosowań, zachowując jednocześnie neutralny charakter perspektywy.

Prawdopodobnie największą wadą – cechą tego obiektywu jest jego przysłona – f/2.5. Chociaż Skopar nie jest super jasnym obiektywem, wciąż jesteśmy w stanie uzyskać użyteczny obraz z niemal każdej sytuacji zdjęciowej. Dzięki temu, że jest mały i bardzo lekki możliwe jest fotografowanie z dłuższymi czasami. W praktyce możemy to porównać do używania jaśniejszych obiektywów.

Jednak jaśniejszy obiektyw, nawet f/2.0 zrobi wyraźną różnicę. Nie wspominając już o większym rozmyciu tła, które może być również zaletą wizualną

Alternatywy do rozważenia

Ponieważ 35mm jest bardzo popularną ogniskową, dostępnych jest wiele innych podobnych obiektywów:

LEICA SUMMARON 35/2.8
Podobny rozmiar i specyfikacje. Obiektyw bardzo podobny do Skopara. Właściwie to odwrotnie. Nie używałem, ale może być prawdopodobnie nieco ostrzejszy? Cena jest wyższa. Można znaleść dość tanie egzemplarze używane, ale trzeba bardzo uważać na stan techniczny.

LEICA SUMMICRON-C 40/2
Wyprodukowany do aparatu Leica CL. Choć z nieco dłuższą ogniskową, 40 mm, Summicron-C jest atrakcyjną opcją. Prawie ten sam rozmiar i cena, ale dużo jaśniejszy. Aparaty Leica M nie mają odpowiednich ramek i możemy mieć problemy z kadrowaniem.

ZEISS Biogon 35/2.8 ZM
Nie używałem tego obiektywu, ale w opiniach w sieci oceniany jest średnio? Ma wyższą cenę.

Małe podsumowanie:

plusy:
mały i lekki
doskonała ergonomia
bardzo dobra jakość obrazu bez większych wad – ogólnie
rozsądna cena

minusy:
przysłona f/2.5 może ograniczać w niektórych sytuacjach
lekko nierówna rozdzielczość i winieta, która wymaga przymykania – tylko dla purystów.

Mały Voigtlander 35mm f2.5 Color Skopar II VM to obiektyw, który jest tak niepozorny, że łatwo go przeoczyć, tak było u mnie. Jednak gdy zaczniesz go używać zapytasz, czy naprawdę potrzebujesz jaśniejszego i dużo droższego obiektywu? Nie jest spektakularny w specyfikacji, ale gdy traktowany jest jako całość, zestaw z aparatem, to jest doskonałe narzędzie, które szybko staje się przezroczyste w użyciu. Co jeszcze można chcieć od obiektywu?

Na koniec najciekawsze – kosztuje ok. 1800 zł