Close

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM

Czekałem, czekałem i się doczekałem! Epidemie mają to do siebie, że całkowicie demolują wszystko co spotkają na drodze. I czas, i życie, i fotografię również. Chociaż tu nie do końca, dzięki wirusowie powstało mnóstwo fotograficznych inicjatyw. I gdyby nie pandemia, Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM pojawił by się pewnie równo ze swoim bliźniakiem z bagnetem „E”? Dwa prawie takie same obiektywy w jednym czasie. Może dobrze się stało, że jednak wirus pokrzyżował plany producenta? My otrzymaliśmy szansę na pewien dystans w ocenie, a producent pewnie nowych klientów?

I nie wiem czy zwróciliście uwagę? W ofercie firmy Voigtlander to pierwsze klasyczne „pięćdziesiątki” f/2.0. Wejście z impetem na półkę gdzie stoją od dawna Zeiss Planar 50/2 i oczywiście Leica Summicron-M 50/2.

Ale nie do końca możemy porównywać tak klasycznie, ogniskowa plus przysłona. To całkowicie inne konstrukcje optyczne.

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM

Ponad rok temu napisałem artykuł o wersji do Sony. Tytuł brzmi „Voigtlander Apo Lanthar 50 mm f2 – obiektyw zbyt doskonały”. I nic absolutnie nie zmienia się w mojej ocenie wersji VM! Optycznie oczywiście. Jest absolutnie dobrze wykonany. Absolutnie perfekcyjnie pracuje mechanicznie. Oczywiście osłonę przeciw słoneczną musimy sobie dodatkowo dokupić.
Dlatego nie będę się powtarzał i pisał tego samego co rok temu. Tu jest artykuł. Proszę przeczytajcie, a następnie przeskrolujcie niżej.

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0

Test „trytytki”

Dla zachowania jednak pewnych standardów „recenzji”, zrobiłem tradycyjne już testy. Test „trytytki” i „świątyni”. Widać na nich ostrość, bokeh i winietę, a ta przy przysłonie f/2 jest mocno widoczna. Czy przeszkadza? Mi nie, daje pewną plastykę i jakąś taką dodatkową przestrzeń? Lubię winiety, często dodaję do zdjęć, ale rzecz gustu. W LR jest dostępny profil korygujący winietę i geometrię. Niżej zdjęcia wykonane z przysłoną f/2, pierwsze z korekcją w LR, drugie bez. Gdyby porównanie nie działało, dajcie znać w komentarzu.

bez korekcji - Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VMkorekcja - Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM

Z wyglądu Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM jest „lajkowy”.

Nie ma tego „techo-looku” co wersja „E”. Jest bardzo podobny do nowej wersji Leica Noctilux-M 50 f/1.2 ASPH? Tylko nie wiem dlaczego jest dużo grubszy od konkurencji? Średnica filtra to aż 49 mm, ale średnica przedniej soczewki nie jest proporcjonalnie większa. Jest wręcz mniejsza do średnicy przedniej soczewki Planara! Dla porównania średnica filtra Planara to 43 mm, Summicrona 39 mm.

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM
obiektywy Zeiss i Voigtlander

Bliźniakami to oba Lanthar-y są na 100%, ale jak każde bliźniaki mają różnicę. I na tym się skupię.

W Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM kierunek obrotu pierścienia przysłony wrócił do normy. Jak w większości innych „lajkowych” obiektywach, bez względu na producenta, obracamy pierścień przysłon w prawo by zwiększyć otwór przysłony. W wersji „E” obrót jest w lewo. Oczywiście to kwestia przyzwyczajenie, ale może być niewygodnie gdy mamy różne obiektywy.

Sama przysłona też jest ciekawa. Nie zwróciłem uwagi jak to wyglądało w wersji „E”, ale przy konkretnych wartościach otwór przysłony układa się w idealne koło. Efekt ten występuje dla wartości przysłon: f/16, f/5.6, f/2.8. Przy pozostałych wartościach otwór przysłony ma kształt wielokąta. Może to zasługa ilości elementów przysłony? Jest aż 12 listków!

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM

Odległość minimalna też do „normy lajkowej” wróciła.

Mamy ponownie 0,7 m. To oczywiście efekt konstrukcji aparatu z dalmierzem. W wersji „E” jest 0,5 m. Możemy dzięki temu robić większe zbliżenia. Niby tylko 20 cm, ale w przypadku portretów robi to bardzo dużą różnicę.

Voigtlander APO Lanthar 50 mm f/2,0 VM doczekał się już wielu dyskusji i „testów”.

Nie ma co kolejny raz „odkrywać koła”. To zdecydowanie bardzo dobry obiektyw. Ale uwaga! Dla tych, którzy szukają ostrości, robią zdjęcia techniczne itp. Ten obiektyw, w sumie jak najnowszy Summicron, nie daje kawałka miejsca na „artystyczny look”. Jeżeli szukacie rozmyć i bokeh-u, kupcie inny. To jest bardzo dobry obiektyw na co dzień.

I na koniec trochę jesiennych spacerów. Większość „leśnych” zdjęć to f/2.0